
Książki, które zmieniają myślenie – Nowa psychologia sukcesu, Carol Dweck
Tym wpisem chciałabym rozpocząć cykl o książkach, które zmieniły moje myślenie i życie. Dziś mam w głowie to co mam i chcę robić to co robię, bo kiedyś wpadły mi w ręce właśnie te książki. Niektóre niosły ze sobą kompletnie rewolucyjne dla mnie idee, a niektóre były po prostu brakującym elementem układanki. Te książki sprawiły, że jestem dziś LEPSZĄ ŻONĄ, lepszym pracownikiem, lepszym człowiekiem. Bardzo chcę się podzielić z Tobą tymi książkami, bo wiem, że to co myślimy, ma ogromny wpływ na to jak zżyjemy.
Dziś chcę podzielić się z Tobą jedną z najważniejszych książek, jakie przeczytałam. Chcę co zrobić, bo chcę, żeby tak książka zrobiła Ci w głowie to co mi! Serio! Bardzo chcę tego dla Ciebie J Do rzeczy jednak. Carol Dweck to amerykańska psycholog, która opisała jak nasz sposób myślenia wpływa na nasze życie. W swojej książce Nowa psychologia sukcesu (od razu zaznaczę, że tytuł nie jest przekonujący, ale naprawdę warto poznać teorię Carol Dweck) autorka przedstawia dwa nastawienia do świata – czyli zestawy myśli oraz zachowań wobec tego co nas spotyka. To nastawienie tak naprawdę kontroluje całe Twoje życie, od niego jest zależna niemal każda Twoja myśl. Sposób w jaki myślimy o sobie, będzie sprawiał, że albo się rozwiniemy, albo nie, albo osiągniemy sukces – albo nie. Na początku warto zaznaczyć, że owo nastawienie „dziedziczymy” po środowisku, w jakim wzrastamy, ale możemy świadomie pracować nad jego zmianą – do czego serdecznie Cię zapraszam.
Dwa nastawienia – w którym się odnajdujesz?
Pierwszy sposób myślenia, czyli nastawienie na trwałość, to myślenie, że każdy z nas ma określony zestaw cech, talentów, inteligencji i nie może ich zmienić, poprawić, ani zdobyć nowych. Albo jestem mądry albo głupi, albo wygrany albo przegrany – generalnie jest jakaś „jedna prawda” o mnie i nie mam na nią kompletnie wpływu. Moja opinia o mnie jest uwarunkowana tym, co mówią i myślą inni, a także tym, czy odnoszę sukcesy czy nie. Oczywiście – sukcesy te nie są wynikiem jakiś moich specjalnych starań, a tylko tego, że posiadam dany talent lub cechę. Ogólnie rzecz ujmując, wysilanie się nie ma sensu, bo albo mam talent i przyjdzie mi coś z łatwością, albo nie mam talentu (bo muszę się trudzić), a skoro nie osiągnę sukcesu – to po co się starać w tej dziedzinie. Najważniejszym motywatorem do uczenia się są oceny, pochwały i sukcesy, a wszelkie niedoskonałości i braki należy ukrywać, bo są one powodem do wstydu. Nowości są tylko okazją do porażki, więc unikanie ich jest najlepszym co można zrobić. Konsekwencją tego nastawianie jest życie w ciągłym poczuciu bycia niewystarczającym, w ciągłym strachu przed oceną innych ludzi, ale także siebie samego.
Przeciwieństwem nastawienia na trwałość jest nastawienie na rozwój. Jego kwintesencją jest myśl, że owszem, mam pewnie zasób, ale dzięki ciężkiej pracy mogę być w czymś lepsza, albo mogę się nauczyć czegoś nowego. Zupełnie inaczej są tu traktowane porażki – nie jako sposób udowodniania, że się do czegoś nie nadajesz, ale jako okazja, żeby się czegoś nauczyć – stawać się JESZCZE LEPSZYM. Wysiłek jest chętnie wkładany w rozwój, bo w tym sposobie myślenia jest on bardzo ważny, niezbędny i celowy. To nie sukcesy i porażki mnie określają – trud włożony w pracę jest o wiele ważniejszy. Każda nowość jest okazją do zdobycia kolejnych kompetencji, doświadczeń, sprawności. Człowiek nastwiony na zmianę uczy się, bo chce zdobywać wiedzę, chce się rozwijać, chce się stawać coraz lepszy w jakiejś dziedzinie lub umiejętności – sukces jest tylko miłym dodatkiem, a nie celem samym w sobie. Niedoskonałość i porażka pokazują kolejne obszary, gdzie można i warto się rozwinąć.
W jakich dziedzinach życia widać te nastawienia?
Wydaje mi się, że w każdej 🙂 Te nastawienia w bezpośredni sposób dotyczą tego czy chcemy się uczyć, czy nie. Nastawienie na trwałość powoduje, że uważamy, że tylko niemądrzy muszą się jeszcze uczyć i rozwijać, a co za tym idzie, wiele ciekawych i ważnych doświadczeń przechodzi nam koło nosa. Natomiast nastawienie na rozwój sprawia, że w uczeniu się i rozwoju widzimy ekscytującą okazję. Prezentując nastawienie na rozwój chcemy uczyć się ciągle nowych rzeczy, bo wiemy i rozumiemy, że możemy. Najważniejszą dziedziną życia, w której możemy zaobserwować skutki naszego nastawienia jest szkoła. (Tu pominę problemy instytucjonalne szkolnictwa, które narzuca poniekąd nastawienie na trwałość.) To właśnie w szkole najczęściej i najbardziej intensywnie mierzymy się z sukcesami lub porażkami i, w zależności od tego jak je rozumiemy, tym właśnie one dla nas są – albo momentem utwierdzającym nas w przekonaniu, że się do czegoś nadajemy lub nie, albo też wskazują nam, czy włożyliśmy w coś wystarczająco dużo wysiłku, czy nie. Mój Mąż, który oczywiście też przeczytał tę książkę, mówi, że dla niego takim przykładem jest matematyka – nikt nigdy mu nie powiedział, że jej po prostu można się nauczyć. Zawsze żył w przekonaniu, że albo masz talent matematyczny, albo nie. Dla mnie ciekawszą dziedziną do rozważenia jest sport. Ja, jako klasyczny przykład (wtedy) nastawienia na trwałość, zastanawiałam się po co biegną w olimpiadzie ci zawodnicy, którzy zajmują ostatnie miejsce – to przecież bez sensu. Dopiero po przeczytaniu książki uświadomiłam sobie, że tu chodzi o stawanie się LEPSZĄ wersją siebie – bicie swoich własnych rekordów, a nie rekordów innych zawodników. To też jest ważne, ale najważniejsze jest, że to ja mam się rozwijać.
W którym nastawieniu się dziś odnajdujesz? Ja zdecydowanie, w momencie czytania tej książki, odnalazłam się w nastawieniu na trwałość. Uważałam, że mam pewien niezmienny zestaw cech, z którym po prostu muszę nauczyć się jakoś żyć. Niektóre są w miarę znośne, inne całkiem w porządku, ale niektóre całkiem beznadzieje. I to właśnie o tych ostatnich myślałam najczęściej i to one najbardziej utrudniały mi życie. Nigdy też nie chciało mi się podejmować zadań, które wymagałyby ode mnie dużego trudu. Uważałam, że jest to bezcelowe – albo mam talent i przyjdzie mi łatwo, albo nie, ale to wszystko tak naprawdę powodowało, że byłam niezadowolona. Czułam w sobie jakąś blokadę – nie było we mnie żadnej zgody na okazywanie słabości – okazujesz słabość = jesteś słaby. To absolutnie nie istniało w moim słowniku.

Co się we mnie zmieniło?
To jest ciekawe, że obiektywnie nic się nie zmieniło – żadne okoliczności zewnętrzne się nie zmieniły, jednak ja zmieniłam się tak bardzo, że zmieniam teraz otaczający mnie świat. Może kilka konkretów. To co właśnie czytasz jest absolutnie wynikiem przeczytania książki Nowa psychologia sukcesu. O blogu myślałam tak naprawdę od dawna, ale wtedy to raczej dlatego, żeby być „znaną, sławną blogerką” – takie coś w stylu zostać wielka gwiazdą filmową = osiągnąć spektakularny sukces, który oznacza wielki talent. Ale oczywiście to było absolutnie nierealne – nie jestem przecież tak utalentowana! Dziś mam zupełnie inną motywację, a co więcej – wiem, że mogę nauczyć się działać w internecie. Myślę, że najważniejszą zmianą, jaka we mnie zaszła to taka, że dziś ja bardzo chcę się uczyć i rozwijać. Kiedyś też musiałam uczyć się nowych rzeczy, ale wcale nie chciałam tego robić, a co za tym idzie – było to bardzo trudne. Pewnie znasz ten stan. Dziś, prawie codziennie powtarzam, że może dziś tego nie wiem, ale może jutro już się dowiem. Niedawno przeczytałam i to dwa razy w dwóch zupełnie innych książkach jedno zdanie – rób coś najlepiej jak potrafisz, a jeżeli nauczysz się robić lepiej – rób lepiej. To przecież genialne słowa.
Dzięki przeczytaniu tej książki, a co za tym idzie, wykonaniu pracy nad zmianą nastawienia, dziś jestem o wiele szczęśliwsza i spokojniejsza. Podejmuję znacznie odważniejsze decyzje i zobowiązania, bo wiem, że mogę się nauczyć nowych rzeczy, a to, że czegoś nie wiem oznacza po prostu, że nie wiem, a nie że jestem głupia. Niestety, za dużo z nas za dobrze rozumie powyższe zdanie, a zwłaszcza jego druga część… Oczywiście, to nie jest tak, że nie odczuwam strachu czy stresu przy podejmowaniu nowych wyzwań. Ta niepewność jest, ale głęboko wierzę, że każdy problem da się rozwiązać. Dlatego, najserdeczniej jak potrafię zachęcam Cię i zapraszam do głębszego zapoznania się z tematem dwóch nastawień – nastawienia na trwałość i nastawienia na rozwój. A jeżeli odnajdziesz się w nastawieniu na trwałość – to zachęcam Cię także do pracy nad jego zmianą. Jestem najlepszym przykładem na to, że można. Na sam koniec podzielę się jeszcze z Tobą jednym dowodem na to, że to działa. Niedawno zapytałam Mojego Męża o pięć cech, którymi by mnie opisał. Pierwsza z nich to „chęć rozwoju”. Bardzo mnie to cieszy, bo wskazuje na to, że moją zmianę zauważają także inni – to taka wpływowa zmiana, tym bardziej, że jeszcze jakiś rok temu uważałam, że uczenie się to największa kara na świecie. Zatem, zapraszam Cię do przeczytania książki, jeżeli trzeba – to zmiany nastawienia oraz do stawania się JESZCZE LEPSZĄ ŻONĄ i jeszcze lepszym człowiekiem. Niech ta zmiana będzie dla innych inspiracją!

