Książki, które zmieniają myślenie – 5 języków miłości, Gary Chapman

To kolejna książka, która zmieniła moje życie. Powiem nawet więcej, to książka, która uratowała moje małżeństwo, albo może mnie w moim małżeństwie. W każdym razie od tej książki wszystko się zaczęło. A było to tak… Pierwszy rok mojego małżeństwa to były nieustanne kłótnie o coś – raczej rzeczy mało ważne, dużo emocji, zawiedzone oczekiwania i wyobrażenia. Myślałam sobie wtedy, zupełnie poważnie, że chyba popełniłam błąd, bo nie czuję się kochana przez mojego męża. I wtedy wpadła mi w ręce ta książka, dokładnie nawet nie pamiętam dlaczego kupiłam akurat ją. Przeczytałam i doznałam olśnienia. Opowiadała nawet o niej wszystkim moim znajomym i pytałam ich jaki jest ich język miłości. A czym są te języki miłości? Wyjaśniam, opisuję i odsyłam po więcej do samego autora.

Zbiorniczek na miłość

Podstawą relacji małżeńskiej jest miłość, a naszym głównym zadaniem jest przekonywać współmałżonka, że jest przez nas kochany, bo i my byśmy chcieli to dokładnie czuć. Nie wiedzieć, a czuć! Autor ma taką teorię, że w każdym z nas jest zbiorniczek na miłość i bardzo potrzebujemy, żeby ktoś go nam napełniał, ale w taki sposób, jaki my rozumiemy. Jeżeli nasz zbiorniczek jest pełny, to wszystko przychodzi nam dużo łatwiej – jesteśmy spokojniejsi, milsi, bardziej wyrozumiali i…. Jednym słowem lepsi, bo poczucie bycia kochanym jest jedną z najważniejszych potrzeb każdego człowieka, a męża wybieramy właśnie po to, żeby pomógł nam ten zbiorniczek wypełnić. Tak sobie myślę, że o tym ogromnym znaczeniu miłości w życiu ludzi świadczy choćby ilość piosenek o miłości, a także ilość zwariowanych, niekonwencjonalnych, a także heroicznych czynów zrobionych właśnie z miłości do kogoś.

Ważnym założeniem, z którym ja się w pełni zgadzam, także z doświadczenia, jest to, że źródłem miłości są rozum i wola. Autor używa takiego sformułowania jak miłość zamierzona. Czyli taka, która angażuje wolną wolę – chcę zrobić coś z powodu miłości, a to nie zawsze musi wiązać się z miłymi uczuciami. My to byśmy może tak chcieli czuć te motyle w brzuchu cały czas, a zakochanie i miłość to nie to samo. Stan zakochania, czyli te wszystkie „uniesienia” są doznaniami wynikającymi z naszej biologii – to trochę jak instynkt. A miłość dojrzała oparta jest na tym, że wybieramy bycie z kimś i kochanie go, czyli sprawianie, że będzie czuł się kochany. Piszę o tym jeszcze zanim omówię te sławne 5 języków, dlatego, że fundamentalną sprawą jest to, że naszym zadaniem jest nauczyć się języka miłości naszego małżonka, po to, żeby to jego zbiorniczek był wciąż pełny – to on ma wiedzieć, czuć, rozumieć, że ja go kocham. A zatem do rzeczy…

1. Wyrażenia afirmatywne

To pierwszy język miłości, czyli pierwszy sposób jej wyrażania. Chodzi tu o mówienie mężowi, czy każdej innej osobie, która rozumie w tym języku, dobrych rzeczy. Słowne docenianie, pochwalenie, podziękowanie, a także zachęcenie do zrobienia czegoś. Chodzi tu także o uprzejme słowa, nawet jeżeli jestem zdenerwowana. Ważne jest również to, żeby nauczyć się prosić o coś męża, a nie wydawać rozkazy, czy zgłaszać oczekiwania. Ja ciągle powtarzam, że to co mówisz jest ważne, ale ważniejsze jest to JAK to mówisz. Słowa mogą budować, albo ranić, jednych mocniej, drugich mniej. Możesz zdecydować, czy chcesz, żeby Twoje słowa dawały pociechę i napełniały zbiorniczki miłością, czy nie. Wiem, że to może nie być proste, ale przecież MIŁOŚĆ TO WYBÓR.

2. Dobry czas

To drugi sposób, w jaki można komunikować i rozumieć miłość. Kwintesencją tego jest uwaga skupiona na obiekcie naszej miłości. Wspólne spędzanie czasu, ale nie tylko razem siedząc na kanapie i oglądając film. To też może być ważne, ale nie o to tu chodzi. Najczęściej ten język objawia się przez potrzebę bycia wysłuchanym. Przy wyrażeniach afirmatywnych ważne było usłyszenie, a tu ważne jest bycie wysłuchanym, czyli dobra rozmowa, gdzie współmałżonek nas słucha, rozumie, aktywnie uczestniczy w tej rozmowie, ale niekoniecznie nam doradza i pomaga rozwiązać problem. To też, ale tylko wtedy, kiedy ja naprawdę tego chce. Głównie chodzi o bycie wysłuchanym.

Inną odmianą tego języka jest wspólne spędzanie czasu przy realizacji jakiejś aktywności. Czasami to może być właśnie wyżej wspomniane oglądanie filmu razem, albo wspólna kolacja. Chapman podsuwa nas kilka cech, jakie powinno posiadać dobre zajęcie:

  1. Przynajmniej jedna osoba chce to zrobić
  2. Druga osoba może to zrobić
  3. Obie osoby wiedzą, z jakiego powodu mają to zrobić – by wyrazić miłość, poprzez wspólne spędzanie czasu

3. Przyjmowanie podarunków

Trzecim językiem miłości są prezenty, a konkretnie ich otrzymywanie od kochającej osoby – każdy prezencik wpada do zbiorniczka i go napełnia :). Tu wcale nie chodzi o wielki, drogie prezenty. Czasami wystarczy urodzinowa laurka lub zerwany po drodze bukiet stokrotek. Prezenty można zrobić, kupić, znaleźć. Często największym prezentem jaki możemy komuś dać jest nasza obecność, zwłaszcza w trudnych chwilach.

4. Drobne przysługi

To mój język miłości. Nawet nie wiecie, jak bardzo czuję się kochana, kiedy moja zmywarka jest opróżniona, a pranie powieszone. Nigdy bym nie wymyśliła, że to może napełniać mój zbiorniczek. Każda zdjęta z suszarki skarpetka trafia do zbiorniczka 🙂 Kluczem do poznania tego języka jest zrozumienie, że robienie różnych rzeczy dla męża, czy żony (gdyby czytał to jakiś mąż), oznacza, że on poczuje się kochany (w sumie, to uniwersalna prawda do każdego z języków miłości). Na przykład wtedy, kiedy umyję naczynia, czego nie znoszę, mój mąż czuje się kochany! I nigdy tego nie polubię, ale czasem się porywam na to, TYLKO z miłości do mojego męża!!!

Tak, żeby nie było tylko o mnie, to przytoczę cytat z książki: „Rozumiem przez to chęć robienia tego, co nasz współmałżonek chciałby, żebyśmy robili. Chcemy sprawić mu przyjemność, służąc mu; wyrażamy swoją miłość, wyręczając go w czymś.”

5. Dotyk

To piąty, ostatni, język miłości. I nie chodzi tu o erotyczny wymiar miłości, a raczej o dotyk pełen miłości. Przytulenie, przybicie piętki, czy nawet położenie ręki na ramieniu podczas podawania czegoś. Przytulenie daje poczucie bezpieczeństwa, co najlepiej wiedzą dzieci. Kiedy myślę o ważności dotyku, to przychodzi mi na myśl filmowa scena, kiedy jedna osoba jest oddzielona od drugiej jakąś barierą, najczęściej szybą i obie dotykają tej szyby, tak, jakby chciały dotknąć siebie. Tak ważny jest dotyk dla wszystkich, a dla niektórych jeszcze bardziej. To pomyślcie jak bardzo może im go brakować.

Klucz do szczęścia

Najważniejszym przesłaniem tej książki jest to, że ja mam nauczyć się języka miłości mojego męża, a on mojego i mamy do siebie „mówić” właśnie w tych językach. Pierwszym krokiem zatem jest konieczność odkrycia swojego języka. Część osób od razu to rozpoznaje, a część musi poświęcić temu nieco więcej uwagi. Co może pomóc?

  1. Eliminacja negatywna – co by było gdyby… „mój mąż nie powiedział mi nic miłego przez tydzień”, „ zapomniał o prezencie na moje urodziny”, „nie przytulił mnie, kiedy wraca z pracy”. To co najbardziej Cię dotknie, jest prawdopodobnie Twoim językiem.
  2. Najczęstsze prośby – zastanów się o co najczęściej prosisz męża – czy o to, żeby coś dla Ciebie zrobił, czy o to, żeby Cię przytulił, czy może o to, żeby spędził z Tobą czas.
  3. Nasz sposób okazywania miłości – a Ty jak najczęściej okazujesz miłość innym? Pewnie to jest Twoim językiem miłości.

Kiedy już wiesz, co jest Twoim językiem miłości, a mąż wie, co jest jego, możecie uczyć się wzajemnie tego, co jest dla Was ważne. Niestety najczęściej bywa tak, że mąż i żona nie posługują się tym samym językiem, więc być może będzie to wymagało więcej uwagi i wysiłku. Wtedy warto pamiętać o tym, że miłość to wybór. Odsyłam też oczywiście do książki, bo autor opisuje w niej mnóstwo przykładów par, które odkrywały jak się różnią między sobą, nawet mając ten sam język miłości.

Dlaczego polecam tę książkę?

Jak wspomniałam na samym początku, to książka, która zmieniła moje życie. Do momentu jej przeczytania, z miłością kojarzyło mi się mówienie „kocham Cię”, może przytulanie i całowanie, ale na pewno nie wyrzucanie śmieci i wieszanie prania. Wszystko zaczęło się właśnie od tego prania. Prosiłam męża o jego wieszanie, a on mówił, że tego nie zrobi i to kilka razy. Wtedy czułam się odrzucona, niekochana i nieszczęśliwa, ale zupełnie nie rozumiałam o co chodzi. Do tego stopnia, że bardzo poważnie zastanawiałam się, czy wybrałam odpowiedniego człowieka na męża. Wszystko zmieniło się, w momencie, kiedy odnalazłam siebie w języku miłości drobne przysługi. Wtedy zrozumiałam, że wyrzucanie śmieci, opróżnianie zmywarki i wieszanie prania są dla mnie oznaką miłości mojego męża. Powiedziałam mu o tym i dziś mam najlepszego męża na świecie (no może to nie było aż tak proste, ale to na pewno był początek). 🙂

Co więcej, zaczęłam się zastanawiać jaki jeszcze język jest dla mnie ważny i, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, okazało się, że jest to dotyk. Ja non stop chodzę do mojego męża przybić piątkę, przytulić się, dostać całuska – to trwa kilka sekund, a ja już jestem zadowolona. Było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem, bo ja bardzo nie lubię, kiedy ktoś mnie dotyka. Na samą myśl o tym, aż mnie mierzi. Są tacy ludzie, co tak chętnie dotykają innych po dłoniach, klepią po plecach czy coś… Mnie nie wolno!

Odkąd wdrożyłam w życie filozofię 5 języków miłości, jakość mojego małżeństwa bardzo się poprawiła. Mój zbiorniczek miłości jest pełny i widzę owoce tego każdego dnia. Zatem serdecznie polecam i zachęcam do przeczytania tej książki. Nawet jeżeli umiecie napełniać zbiorniczki osób dla Was ważnych, to może uświadomicie sobie coś jeszcze, może w czymś się podciągniecie. W końcu chcemy być JESZCZE LEPSZYMI ŻONAMI. Ja już poczyniłam pewne kroki. Zapytałam mojego męża, co mogłabym zrobić, żeby on czuł się lepiej i już wiem, nad czym będę pracować w najbliższym czasie. A TY? Co zrobisz, żeby Twój mąż czuł się jeszcze bardziej kochany? Podziel się swoimi odkryciami.

Jeżeli uważasz, że ten artykuł może się komuś przydać, to śmiało – polecaj 🙂 Bądź kobietą dobrego wpływu!

4 komentarze

  • Joanna

    Ja też odnajduję się w dwóch językach, ale widzę też gdzie mogę podpasować mojego męża i to bez zastanowienia ?. Proste rzeczy a podczas nauk przedmałżeńskich nikt o tym nie mówił… przynajmniej tam gdzie my się przygotowywaliśmy. A ten temat wydaje się jedną z podstawowych spraw w relacji z drugą osobą. Chociaż już o tym wcześniej słyszałam to bardzo dobrze jak ktoś przypomni co jakiś czasjak to wszystko działa? tak więc dzięki??

  • Dominika

    Mam wrażenie, że wszystko do mnie pasuje ? chyba jestem bardziej skomplikowanym przypadkiem. Aczkolwiek chyba najbardziej poruszył mnie ten dotyk, może to właśnie mój język? Muszę kupić tą książkę, dziękuję! ❤️

    • Jeszcze Lepsza Żona

      Możesz sprawdzić – kilka dni na każdy język. Zacznij właśnie od dotyku, jeżeli uważasz, że to może być dobry trop.
      Albo zapytaj męża 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *