Jak ogarnąć emocje?!

Co przychodzi Ci na myśl, kiedy myślisz o emocjach? Mi coś w stylu „niszczą bardziej niż huragan”, albo „co, emocje? Nie wiem, nie rozumiem…”. Bo emocje są jak żywioł – jeśli je okiełznasz, to Ci służą, ale jak jest ich za dużo, albo puszczone samopas, to mamy kataklizm. Wiesz o czym mówię, prawda? Emocjonalny kataklizm… Powinni w szkole uczyć co wtedy robić. Uczą przecież co robić, kiedy jest trzęsienie ziemi. Ale spokojnie, ogarniemy i ten temat. Hasło przewodnie na dziś – emocje da się ogarnąć. Zacznijmy od oczywistych faktów.

  1. Emocje ma każdy (wbrew obiegowej opinii, mężczyźni również mają emocje, choć nawet podczas tortur zaprzeczą)

Emocje to wielka siła, dzięki której możemy przeżywać cudowne rzeczy. Możemy cieszyć się na widok ukochanej osoby, czuć te motyle w brzuchu, kiedy mamy zrobić coś na czym bardzo nam zależy. To właśnie emocje dodają kolorytu tym wydarzeniom. Gdyby nie emocje, to nic by nas nie smuciło, ale również nic nie cieszyło. Nie moglibyśmy powiedzieć, że coś lubimy, albo nawet że nie lubimy. Życie byłoby beznamiętne, nijakie, nieciekawe. No tak, ale emocje mogą też powodować absolutnie negatywne skutki – tak jak powódź. Niby woda jest potrzebna do życia, ale jej nadmiar jest zabójczy. Z emocjami jak z rzeką – jeśli nie uregulujesz koryta, to w czasie nadmiaru wody, rzeka wyleje, co przyniesie opłakane skutki. W sumie to chcę powiedzieć po prostu, że nad emocjami można i trzeba zapanować, co wymaga treningu i pracy. Ale jak zawsze – wszystko małymi kroczkami, byle do przodu…

2. Nie ma złych emocji – takie zaskoczenie

Jako dziecko słyszymy często, że nie wolno zazdrościć, nie wolno się złościć, a już najbardziej zakazana jest nienawiść. Nie pamiętam kiedy dokładnie po raz pierwszy usłyszałam, że nie ma złych emocji, ale pamiętam moment, kiedy zrozumiałam, że zdenerwowanie się na coś nie jest złe. Nie muszę się wstydzić i udawać, że się nie zdenerwowałam, bo nie ma złych emocji. NIE MA ZŁYCH EMOCJI! Złe mogą być tylko czyny, których się dopuszczamy pod wpływem emocji, ale nie same emocje. Emocje dzielą się na pozytywne i negatywne lub inaczej rzecz ujmując – przyjemne i nieprzyjemne. Do tych przyjemnych zaliczymy oczywiście miłość, radość, błogość, ekscytację, spokój. Do tych mniej przyjemnych – złość, nienawiść, zazdrość lub okrucieństwo. Nie ma nic złego w doświadczaniu każdej z tych emocji, choć, każdy to przyzna, niektórych wolelibyśmy uniknąć.

3. Wszystko jest po coś

Rolą emocji nie jest wyprowadzanie nas z równowagi i dostarczanie nam doznań jak podczas skoku na spadochronie. Ich zadaniem jest informowanie nas o czymś, a tym samym motywowanie do działania. Każda emocja jest nam potrzebna i każda emocja jest ważna, choć na pierwszy rzut oka wydaje się to dość dziwna teoria. Rozpatrzmy kilka przykładzików. Zakochałam się i czuję motyle w brzuchu. Czyli jestem szczęśliwa, że kogoś poznałam, czyli moje ciało informuje mnie o tym, że jest w dobrym nastroju, że jestem szczęśliwa, że moja potrzeba bycia kochaną, zauważoną jest zaspokojona. A co za tym idzie, wiem, że powinnam spędzać dużo czasu z kimś, kogo kocham, bo to dla mnie dobre. To było proste. Weźmy coś trudniejszego – złość. Po co mi złość, poza tym, żeby utrudnić życie… Złość pojawia się wtedy, kiedy np. ktoś przekroczy moje granice, kiedy powie coś co mnie dotknie. To emocja ma mnie poinformować o tym, że to się wydarzyło i zmotywować, żeby coś zmienić. Może zakończyć jakąś relację, może zmienić coś w miejscu pracy – generalnie zauważyć, że jest coś, co mnie dotknęło. Na koniec zostawiłam coś, co wzbudziło moje największe zaskoczenie. Człowiek potrzebuje również okrucieństwa. No…, ja też byłam zaskoczona, kiedy o tym przeczytałam. W książce „Żyć w rodzinie i przetrwać” podany był chyba przykład, że rodzic musi gwałtownie zareagować, żeby uratować dziecko, ale ten przykład jakoś mnie nie przekonał. Przekonała mnie za to moja dentystka. Miałam chirurgicznie usuwane dwie ósemki. Pani powiedziała „dzień dobry, proszę siadać, otworzyć buzię” i ciach, ciach znieczulenie i skalpel. Wszystko trwało około 50 minut. Pani trochę się natrudziła, ale ogólnie wszystko się udało. I siedząc na tym fotelu, uświadomiłam sobie właśnie tę ważną rolę okrucieństwa. Przecież ta przemiła pani doskonale wie, że mnie będzie boleć, że będę cierpieć i spuchnę. Ale mimo wszystko jest w stanie to zrobić, bo po tym cierpieniu przychodzi coś lepszego. I to właśnie jest sens tego, że każda emocja jest nam potrzebna. Oczywiście, bardzo proszę nie mówić, że możemy sobie wobec tego robić pod wpływem emocji co chcemy. O nie, nie! Emocje to tylko przekaźnik informacji – ani jej źródło, ani cel sam w sobie. To tak jak ból. Ból ma jakaś przyczynę, którą trzeba znaleźć, a następnie coś zrobić, żeby zapanować nad tym bólem.

4. Każdy odpowiada za swoje emocje

Robi się nieciekawie… Jak to, że każdy za własne. Przecież to przez niego się tak czuję, przecież to ona mi tak źle zrobiła… No tak, czujesz się tak przez sytuację, którą sprowokował ktoś inny, albo czyjeś zachowanie Cię dotknęło, ale to Ty jesteś odpowiedzialna za swój stan emocjonalny i za to co z nim zrobisz, a już na pewno jak się zachowasz.  Oczywiście, emocje są autonomiczne i nie można komuś nakazać lub zabronić odczuć czegoś, ale nie jesteśmy tez niewolnikami emocji. Dojrzałość emocjonalna zakłada, że umiem zapanować nad emocjami, które się pojawiają. Co więcej, mogę nawet zdecydować (po pewnym czasie treningu) jak zareaguję na daną sytuację. Między bodźcem a reakcją jest wolność.

Poszukaj w pamięci jakiegoś doświadczenia, że miałeś naprawdę dobry dzień, wszystko się udawało i ktoś powiedział Ci coś niemiłego, a Ty powiedziałaś „to było niemiłe, ale mam świetny dzień, więc weź idź z tymi swoimi uwagami…”. A czasami jest wręcz odwrotnie – nic nam nie wychodzi to wtedy nawet to, że nie ma naszego ulubionego smaku jogurtu w sklepie może wywołać atak płaczu.

Mamy też inną powinność wobec siebie samych – mamy zadbać o swój dobrostan emocjonalny. Dostarczać sobie pozytywnych emocji, a unikać tych negatywnych, a właściwie chodzi tu o doświadczenia wywołujące te emocje. Samych emocji przecież nie możemy sobie nakazać lub zakazać. Ale możemy szukać doświadczeń, które wywołują w nas emocje pozytywne, a unikać tych, które są nieprzyjemne. Nie zapominajmy tylko, że życie składa się ze wszystkich emocji, wszystkich doświadczeń, także tych trudnych i negatywnych. Mamy cały wachlarz uczuć, doznań i doświadczeń i to jest piękne. To właśnie nas kształtuje i wykuwa.

5. Warto mówić o swoich emocjach

Wiemy już, że to my jesteśmy odpowiedzialni za to, jak zareagujemy w danej sytuacji. Nie mamy za to wpływu (bezpośredniego) na to, jak zachowa się ktoś wobec nas – co powie, co zrobi. Warto jednak przyjąć, że ludzie w gruncie rzeczy, zwłaszcza nasi najbliżsi, mają wobec nas dobre zamiary, tylko czasem im nie wychodzi… Nam z resztą też… Warto przyjąć dobrą wolę innych oraz to, że mogą po prostu czegoś nie wiedzieć. Mąż nie wie, co tak naprawdę czujesz, że coś Cię mocno dotknęło. Albo nawet, jeśli wie, to czasem zapomina, ulega emocjom za bardzo… Dobrym pomysłem jest powiedzenie mu jaką emocję wywołuje w Tobie jego zachowanie (tylko przez użycie komunikatu ja – nie wolno oskarżać). Oczywiście nie po to, żeby zrzucić na niego odpowiedzialność, ale żeby wiedział i mógł zrozumieć, a później w wolności wybrać, że już nie chce tak się zachowywać ze względu na Ciebie. Czasami potrzebujemy też jakiegoś czynnika zewnętrznego, który nam przypomni co dla nas ważne lub pokaże to, z czego nie zdawaliśmy sobie sprawy.

6. Czyli jak ogarnąć te emocje?

Pamiętaj, wszystko to proces, ale po pierwsze trzeba zrozumieć, że wszystkie emocje są ważne i potrzebne, po drugie zauważać je i przepracowywać to, co je spowodowało tak naprawdę, najgłębiej. Dlaczego coś nas teraz dotknęło albo ucieszyło. Często jest to coś głęboko w nas, więc warto poświęcić nieco uwagi. Po trzecie, siłą woli postanowić, że nie chcemy im ulegać, tylko wziąć jakąś informację, a emocje odpuścić. A po czwarte być wytrwałym i radzić sobie za każdym razem JESZCZE LEPIEJ. Ja absolutnie wiem, że tak można – sama już w dużej mierze to przepracowałam i wypracowałam. Choć wciąż się trudzę i mozolę, ale jestem w tym LEPSZA niż byłam jeszcze niedawno. Nie była to łatwa i zawsze przyjemna droga, ale absolutnie wiem, że warto. Myślę, że w głębi serca Ty też wiesz, że warto. Spróbuj sama! Wierzę w Ciebie!

źródło zdjęcia freepik.com

2 komentarze

  • Jedno Oko na Maroko

    Myślę, że warto jeszcze podkreślić, jak wielką rolę ma nasze myślenie w procesie powstawania emocji, bo bardzo dużo zależy od tego, jak zinterpretujemy daną sytuację. Na przykład jeśli koleżanka nie powiedziała mi „część” na ulicy, może mi być przykro (jeśli pomyślę „chyba mnie jednak nie lubi”), mogę być zła (jeśli pomyślę”znowu się o coś obraziła), może mnie to rozbawić (jeśli pomyślę „jaka ona jest roztrzepana”) itd.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *